Wpis nr 1 - "bezpiecznik" czyli kto, co i jak

Poniższy tekst jest częścią książki jaką udało mi się pare lat temu wydać wspólnie z grupą znajomych, książka jest jak najbardziej aktualna a jej wstęp idealnie nadaje się na początek naszego bloga
„Bezpiecznik” – potoczne określenie osoby zajmującej się bezpieczeństwem biznesu
„ - Czym się Pan zajmuje na co dzień?
- Bezpieczeństwem biznesu.
- Ach, czyli ochroniarz…”
Nie ma tygodnia, bym nie uczestniczył w podobnej rozmowie, podczas której dowiaduję się, że jestem albo ochroniarzem,
albo agentem ubezpieczeniowym. Niestety świadomość
dotycząca zagadnień związanych z bezpieczeństwem, a zwłaszcza bezpieczeństwem biznesu, jest w naszym kraju bardzo niska.
To główny powód, dla którego postanowiłem wydać naszą książkę.
Ale oczywiście nie jedyny, jaki kierował mną przy decyzji
o publikacji. Spośród innych powodów chciałbym wskazać przede wszystkim:
- Brak opracowań tego typu na polskim rynku. Osoby chcące się kształcić w dziedzinie bezpieczeństwa biznesu czytają opracowania z lat 90-tych poprzedniego wieku.
- Duży chaos informacyjny powodowany wystąpieniami osób, niekoniecznie mających wiedzę i doświadczenie, a wypowiadających się na różne tematy związane z bezpieczeństwem.
- Chęć promocji branży, postrzeganej aktualnie jedynie poprzez pryzmat agencji ochrony, które z reguły nie realizują większości zadań związanych z tematyką bezpieczeństwa biznesu.
Czym w takim razie jest wspomniane bezpieczeństwo biznesu?
I czym zajmują się ludzie w mojej branży? Odpowiedzieć można jednym zdaniem: Dbamy o spokojny rozwój firm i ich biznesu.
Czy to ważna branża? I na to pytanie odpowiedź można zamknąć w jednym zdaniu: Tak, bo to pieniądz rządzi światem i nie sposób temu zaprzeczyć.
Czy bezpieczeństwo biznesu łączy się z bezpieczeństwem narodowym czy wewnętrznym? Oczywiście. Zamach na jakąś czołową korporację mógłby bardziej wstrząsnąć światem i jego gospodarką (notowania na giełdach, kursy walut, setki tysięcy bezrobotnych) niż wybuch bomby w małym kraju.
Zdaję sobie jednak sprawę, że powyższe odpowiedzi nie mogą zaspokoić ciekawości czytelników, dlatego to, czym się zajmujemy zostało dokładnie opisane w książce.
Poruszamy w niej jednakże raptem parę tematów, które w sumie nie stanowią nawet 30% zagadnień związanych z bezpieczeństwem biznesu, a na dodatek każdy z tych tematów również został opisany dość pobieżnie. Ogrom zagadnień wiążących się
z bezpieczeństwem biznesu wymusił bowiem niezbędną selekcję,
a konieczne ograniczenia związane były także z samymi założeniami tej książki. Nie chcieliśmy, aby była nudnym podręcznikiem, lecz swoistym opracowaniem, napisanym w taki sposób, by zainteresować branżą lub zachęcać do dalszego kształcenia się. Chciałbym zaznaczyć, że niniejsza publikacja to pierwsza część serii opracowań poświęconych bezpieczeństwu biznesu oraz że planujemy kolejne edycje.
I tak doszliśmy do założeń, jakie mi przyświecały i jakimi kierowałem się, wydając tę książkę.
Pierwszym z nich było zaproszenie do współpracy praktyków
z wieloletnim stażem na menedżerskich lub dyrektorskich stanowiskach w dużych międzynarodowych korporacjach lub projektach. Wbrew pozorom, nie ma takich osób wiele w Polsce. Udało mi się namówić grupę świetnych fachowców, których miałem okazję poznać, realizując rozmaite projekty biznesowe, aby
w wolnym czasie zechcieli podzielić się swoją wiedzą. Ponieważ każdego z autorów znam osobiście, wiem, że wszyscy posiadają bardzo duże doświadczenie w tematyce, którą opisują, a to gwarantuje najwyższą jakość treści. Zatem książka ta jest pracą zbiorową. Każdy autor decyduje o zawartości rozdziału, w którym dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem, bez jakiejkolwiek ingerencji. Wśród autorów znalazła się również jedna kobieta. Jest to szczególnie warte odnotowania i bardzo mnie cieszy z uwagi na silną maskulinizację polskiego managementu oraz dlatego, że Polacy niestety nie są w światowej czy nawet europejskiej czołówce w branży bezpieczeństwa biznesu, a nasza autorka pracuje dla światowego giganta i to poza Polską.
Teraz parę słów o tym, kim są osoby pracujące w branży bezpieczeństwa biznesu i gdzie można zdobywać wiedzę z tej dziedziny. Pozwolę sobie przytoczyć dane zaprezentowane przez jednego z czołowych europejskich headhunterów podczas 2nd SASMA Business Security Conference, zorganizowanej przez moją firmę w Warszawie w październiku 2010 r. Nasz gość przedstawił dane, dotyczące trendów panujących na Zachodzie, ale moim zdaniem na nich powinniśmy się wzorować. Dane te wyglądały następująco:
• 70% ludzi pracujących na rzecz bezpieczeństwa biznesu wywodzi się … z biznesu.
• 25% to osoby z doświadczeniem w prowadzeniu śledztwa czy dochodzenia (ang. investigations), wywodzące się
z policji oraz tzw. służb.
• 3% ludzi pracujących w branży bezpieczeństwa biznesu
w przeszłości służyło w armii.
• 2% zatrudnionych w tej branży wywodzi się z wojskowych lub policyjnych jednostek specjalnych.
Zdaję sobie sprawę, że powyższe proporcje mogą wzbudzić spore zdziwienie czytelników - zwłaszcza w naszym kraju, podobnie jak wiele lat temu wzbudziły moje. Jednak postaram się wytłumaczyć to dokładnie w taki sam sposób, w jaki mnie wówczas przekonano.
W bezpieczeństwie biznesu najważniejszy będzie zawsze biznes. Na pozór nie jest to odkrywcze stwierdzenie, jednak bardzo często o tym zapominamy. Jeśli core of business, czyli trzonem działalności firmy, jest produkcja i sprzedaż komputerów, będzie ona maksymalnie skupiona na tym, by produkować i sprzedawać, zaś inne wspierające biznes funkcje - w tym także bezpieczeństwo, choć istotne, jednak nigdy nie będą najważniejsze. Należy o tym pamiętać.
By dobrze zarządzać jedną z funkcji wspierających należy mieć otwarty umysł na procesy zachodzące w firmie, aby ich swoimi działaniami nie blokować lub spowalniać. Można by to nazwać stanem umysłu, który wykształca się dzięki zdobytemu
w środowisku biznesowym doświadczeniu. Dlatego właśnie na Zachodzie ok. 70% osób zaangażowanych w branży bezpieczeństwa biznesu wywodzi się po prostu z biznesu.
Następna wymieniona grupa - 25% byłych policjantów oraz innych funkcjonariuszy z dochodzeniowo-śledczym doświadczeniem - nikogo nie powinna dziwić. Ale chciałbym się zatrzymać przy małym udziale wojska i przedstawicieli jednostek specjalnych (odpowiednio 3% i 2%). Według mojego rozmówcy przedstawiciele tych formacji niestety nie do końca odnajdują się w biznesie. Powodów zapewne jest wiele i są zbyt złożone, by próbować je
w tym miejscu omówić. Chciałbym jednak zaznaczyć raz jeszcze, że badanie, którego wyniki przedstawiłem, było przeprowadzone przez jedną z czołowych firm headhunterskich, zajmujących się bezpieczeństwem biznesu na świecie, na podstawie ankiety wypełnionej przez tysiące firm.
Jak już wspomniałem badanie to dotyczyło firm zachodnio-europejskich i - moim zdaniem - nie do końca odzwierciedla aktualną sytuację w Polsce czy też w innych krajach Europy Środkowej lub Wschodniej. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że kiedyś także u nas to się zmieni.
Gdzie w takim razie zdobywać wiedzę i jak trafić do branży bezpieczeństwa biznesu?
Niestety nie ma w Polsce jeszcze uczelni, która w fachowy sposób przygotowywałaby do pracy w naszej branży. W czasie, gdy piszę ten rozdział, trwają jednak przygotowania, prowadzone przez moją firmę i Wyższą Szkołę Bezpieczeństwa i Ochrony w Warszawie, by zorganizować pierwsze profesjonalne studia podyplomowe poświęcone bezpieczeństwu w biznesie. Czy się uda? Czas pokaże.
Pozostaje nam więc Internet jako źródło wiedzy, konferencje międzynarodowe, np. Business Security Conference, jaką organizuje co roku SASMA Europe, czy też członkostwo
w organizacjach ASIS International , OSAC itp.
Niestety w Polsce także ilość pracy branżowej jest mocno ograniczona. Większość skupia się głównie na bezpieczeństwie technicznym (kamery, detektory, czujki), pomijając szereg innych zagadnień, chociaż powoli i to się zmienia.
Najlepszym źródłem wiedzy jest więc wciąż praca dla firmy międzynarodowej, w której funkcjonują działy bezpieczeństwa
i w której świadomość wyzwań związanych z bezpieczeństwem biznesu jest duża. Warto zacząć od najniższego stanowiska, by poznać specyfikę biznesu i sprawdzić, czy się w tym odnajdujemy.
Dojrzała firma zapewnia szkolenia, często bardziej profesjonalne niż te w służbach państwowych, a ponadto stabilną ścieżkę rozwoju, możliwość przyswojenia najnowszych rozwiązań technicznych czy poznania świata. Bardzo często osoby, które posiadają już jakiś bagaż doświadczeń korporacyjnych, otwierają własne firmy doradcze, świadczące usługi na całym świecie. Wówczas nadal mają możliwość uczestniczenia w dużych międzynarodowych projektach i pogłębiania swojej wiedzy, ale już jako niezależni konsultanci.
Jakie cechy powinien posiadać idealny kandydat na „bezpiecznika”? Moim zdaniem jest parę kluczowych, bez których ciężko jest odnieść w tej branży sukces. Należą do nich:
• Otwarty umysł – nieustanna chęć nauki. Nie ma nic bardziej zgubnego niż przeświadczenie, że wie się już wszystko.
• Pokora - przychodzi z czasem, ale jest ważna. Pracujemy w branży zdominowanej przez mężczyzn, więc ciężko przechodzą przez gardło słowa: „nie wiem”, „nie potrafię” lub „proszę, wyjaśnij mi”. Znacznie częściej jesteśmy zalewani potokiem słów, z których nic nie wynika a każde zwrócenie uwagi jest traktowane jak atak. Bez pokory nie wróżę sukcesów. Żyjemy w czasach, w których na bezpieczeństwie zna się każdy i każdy uważa się za eksperta.
Zdarzyło mi się podczas spotkania u klienta usłyszeć „na dzień dobry” od osoby zajmującej wysokie stanowisko
w firmie: „Ja mam brata w policji, więc wiem
o bezpieczeństwie wszystko”. Należy zatem pamiętać, że „przed porażką - wyniosłość, duch pyszny poprzedza upadek ” .
• Opanowanie i dyskrecja – kluczowe cechy w tej branży. Pracując, bardzo często musimy działać pod presją, niejednokrotnie na granicy ryzyka, podejmować decyzje, mające wpływ na biznes i życie ludzi. Bez opanowania nie będziemy w stanie tego robić, co się tyczy zaś dyskrecji to jest ona bezdyskusyjna. Duże pieniądze lubią ciszę, a nie występy w TV, więc zasada stania w cieniu (ang. stay in the shadow) jest warta zapamiętania.
• Umiejętność budowania relacji międzyludzkich – to kolejna cecha, bez której nie wyobrażam sobie dobrego „bezpiecznika”. Nie jesteśmy nigdy samotnymi kowbojami, działającymi w naszym małym świecie, lecz częścią maszyny. To my musimy zadbać, by być świetnie dopasowanym jej elementem. Bez tego nawet
z najlepszym wyszkoleniem zginiemy, ponieważ nie będziemy umieli zdobywać informacji i zarządzać własnym zespołem. Zarządzać, a nie wydawać rozkazy – subtelna, ale ważna różnica. Dla firmy okazać się wówczas możemy zbędnym balastem, którego trzeba się szybko pozbyć.
• Znajomość języków obcych – język angielski to język biznesu i bez jego znajomości nikt nie może myśleć
o karierze w tej branży, zwłaszcza jeśli ma duże ambicje. Coraz częściej potencjalni pracodawcy podnoszą wymagania, oczekując znajomości jeszcze jednego języka obcego. To mój subiektywny wybór, ale doradzam język rosyjski.
Wymieniłem najważniejsze, choć nie jedyne - moim zdaniem, cechy dobrego kandydata na „bezpiecznika”.
I jeszcze parę słów o tym, jak w branży bezpieczeństwa biznesu wyglądają Polacy na tle przedstawicieli innych krajów.
Niestety wyglądamy bardzo słabo. Tylko parę osób z Polski ma możliwość pracy na stanowiskach z odpowiedzialnością regionalną w dużych korporacjach. W tej branży dominują Amerykanie, Brytyjczycy, Holendrzy, Niemcy i Rosjanie. My jesteśmy daleko poza europejską czołówką, nawet za naszymi bezpośrednimi sąsiadami. Powodów tego jest wiele. Część
z nich wymieniłem. Najważniejsze jest jednak, że dzięki zaangażowaniu grupy ludzi możemy i konsekwentnie to zmieniamy. Pojawiamy się już na międzynarodowych konferencjach, świadczymy usługi doradcze na wszystkich kontynentach. Powoli, ale wytrwale pniemy się w strukturach korporacyjnych.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Socjotechnika wobec mundurowych: wojna o głowy w czasach social mediów i operacji hybrydowych

Wojna kognitywna na granicy polsko‑białoruskiej: migracja jako broń, social media jako pole bitwy, a polscy żołnierze w centrum ataku

Bitwa o uwagę: algorytmy rekomendacyjne jako broń informacyjna