Praca bezpiecznika - czy można się chwalić co robimy?

               


                      Parę dni temu miałem przyjemność brać udział jako gość w pogadance na temat bezpieczeństwa które zorganizowała jedna warszawska knajpka.
Prelekcję mieli byli żołnierze GROM, pokazali trochę sprzętu, omówili sytuację zakładnicze a także jeszcze parę tematów zgodnych z ich kompetencjami.
Trzeba przyznać że idea ciekawa mam na myśli takie spotkania z ludźmi przy kawie lub czymś mocniejszym więc zacząłem się zastanawiać czy "bezpiecznik" też może się chwalić swoją pracą a jeśli może to w jaki sposób.
Wpis też został zainspirowany artykułami przeczytanymi w social mediach a także sytuacją jaką miałem okazję sam zobaczyć (o czym później)

Na początek główne punkty aktywności bezpiecznika

  • bezpieczeństwo łańcucha dostaw 
  • audyty bezpieczeństwa
  • bezpieczeństwo fizyczne
  • bezpieczeństwo informacji
  • ciągłość działania
  • bezpieczeństwo podróży
  • security management
  • pozyskiwanie informacji dla klienta w celu zapewnienia mu przewagi informacyjnej 
  • weryfikacja osób/firm/kontrahentów 
  • postępowania wyjaśniające 
  • detektywistyka biznesowa 
Oczywiście nie są to wszystkie obszary którymi zajmuje się bezpiecznik a zakres i region zależy od jego zdolności i klientów którzy mu zaufają.

Jak widzimy o każdym z powyższych punktów możemy opowiadać na szkoleniach czy też pogawędkach jednak musimy pamiętać o paru złotych zasadach:
  • duży poziom ogólności (na tyle duży by nie móc się domyśleć kogo dotyczył problem)
  • nie można wymieniać nazw klientów (nigdy) 
  • bardzo ostrożnie należy omawiać modus operandi sprawy a także sposób jej rozwiązania (nigdy nie wiemy kto nas słucha i czy tego nie wykorzysta)
To są moim zdaniem 3 złote punkty o których musimy pamiętać podczas omawiania naszych sukcesów 
Jeśli zapomnimy o nich możemy mieć duży problem

Mały przykład:
Nie tak dawno temu miałem przyjemność oglądać prezentację Panów od bezpieczeństwa reprezentujących  jedną z firm z wielkiej czwórki, ubrani w dobre garnitury z dumą opowiadali o sprawie jaką rozwiązali u swojego klienta.
Faktycznie ich klient miał bardzo krępujący problem który bardzo mógł wpłynąć na jego wizerunek a także na wartość firmy.
Panowie bez wahania podali nazwę swojego klienta (sieć TV) i dokładny opis problemu czym wzbudzili nie ukrywaną konsternację w ok 60-70 osobach które były na spotkaniu.
To była jedna z takich chwil w których człowiek żałuje że nie nagrywał spotkania gdyż sądzę że ta znana światowa firma doradcza miałaby wielki problem.

Jak dla mnie miarą profesjonalizmu tej firmy jest powyższa sytuacja.

Dlaczego poruszam ten problem?
Co jakiś czas czytam w social mediach jak detektywi opisują swoje rozwiązane sprawy czy też "bezpiecznicy" chwalą się dla kogo i co robili 
Zdaje sobie sprawę że trzeba się reklamować bo rynek nie jest lekki ale opisywanie dokładnie co i jak się zrobiło jest mało profesjonalne - przecież nasz klient także może to przeczytać 

Chyba że piszący te teksty mają taką bujną wyobraźnię ;)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak i gdzie bezpiecznik pogłębia swoją wiedzę czyli szkoleniowy galimatias

Siła social engineering - bądź bezpieczniku kreatywny