Social media ruszyły na wojnę

W chwili powstawania tego wpisu zaczyna się trzeci miesiąc od momentu kiedy Rosja napadła na Ukrainę, doprowadzając do regularnego konfliktu zbrojnego z wykorzystaniem wszelkiego możliwego uzbrojenia.

Jest to pierwszy tak duży konflikt zbrojny w Europie od czasu II wojny światowej, w którym wykorzystywane są wszystkie rodzaje sił zbrojnych (oczywiście w nowszym wydaniu). 

Jest jednak coś co odróżnia ten konflikt od wszystkich dotychczasowych.

Na wojnę zmobilizowane zostały także social media i to na nich właśnie skoncentruję się w dzisiejszym wpisie, a konkretnie na ich roli podczas konfliktu na Ukrainie.

Na początek jednak jestem winny pewne wyjaśnienia, dlaczego ten wpis będzie mocno okrojony.

Social media we wspomnianym konflikcie pełnią bardzo ważną część składową tak zwanej wojny w sieci. 

Niestety z uwagi, że konflikt nadal trwa, nie chcę teraz pisać czym jest wspomniana wojna w sieci, jakie są jej części składowe, jakie cele, a co najważniejsze jakimi metodami się walczy.

Ta wiedza nie jest ogólnie dostępna i tak powinno pozostać.

Wróćmy jednak do naszych social mediów, które ruszyły do boju na długo przed czołgami i samolotami.

Trzymając się filmowego porównania możemy śmiało napisać, że wykorzystywane są przez jasną oraz ciemną stronę mocy. Ja w dzisiejszym wpisie poruszę tylko tą dobrą, jasną stronę, na złą przyjdzie czas kiedy opiszę tematykę wojny w sieci.


Jasna strona mocy czyli social media w służbie Ukrainy.


  • alternatywne kanały komunikacji (niekoniecznie na żywo) - wielu z Was na pewno obserwuje profil na FB lub Istagramie Prezydenta Ukrainy, dowództwa sił zbrojnych Ukrainy, SBU (Służba Bezpieczeństwa Ukrainy), Mera Kijowa czy innych znanych osób. Wspomniane profile są obserwowane przez miliony osób, a bezpośrednie transmisje cieszą się większą popularnością niż większości polityków zachodnich. W sytuacji gdzie radio, czy też telewizja może zostać łatwo zniszczona, social media stały się alternatywnym kanałem komunikacji nie tylko miedzy zwykłymi ludźmi, ale także pomiędzy przywódcami a narodem. Obecna wojna doskonale pokazała jak ważne jest utrzymanie tych kanałów sprawnych i działających bez względu na cenę. Prezydent Ukrainy i jego sztab doskonale wykorzystuje siłę social mediów by podtrzymać duch w narodzie nawet w najcięższych chwilach.


  • chatbot-y - kolejne, które zostały zmobilizowane i masowo wykorzystywane w wojnie w sieci. Ukraina przy zewnętrznym wsparciu genialnie nauczyła się wykorzystywać siłę chatbotów. Błyskawicznie powstały, te które służą mieszkańcom miast informując o najbliższej położonych schronach, o sytuacji na froncie, o tym czy znajdujesz się w bezpiecznym obszarze czy też nie. Chatboty oparte o szyfrowane komunikatory okazały się bardzo odporne na ataki cybernetyczne. Jednocześnie podają tylko sprawdzone informacje, więc ryzyko fake newsów zostało zminimalizowane. Jednym z ciekawszych rozwiązań jest chatbot, który zmienia każdego obywatela w agenta służb, czy też żołnierza rozpoznania. Każdy mieszkaniec Ukrainy po przejściu procesu rejestracji do chatbota może stać się częścią największej na świecie siatki wywiadowczej. Osoba, która zobaczy wojska nieprzyjaciela może je przy użyciu smartphone sfotografować, opisać (gdzie, ile, kiedy, kto, itp) i wszystkie te dane przesłać do chatbota. Dzięki temu wojsko i wywiad Ukrainy ma możliwość w czasie rzeczywistym otrzymywać informacje o ruchach wojsk przeciwnika i wszelkich jego działaniach.

  • przewaga informacyjna - social media zapewniają Ukrainie znakomitą przewagę informacyjną. Powstały dziesiątki wyspecjalizowanych grup (np. operatorzy dronów), które wykorzystują swój sprzęt i umiejętności w obronie Ukrainy. Zebranymi informacjami dzielą się z wojskiem i służbami zapewniając tym samym przewagę informacyjną.

  • komunikatory (szyfrowane) - nie jest tajemnicą, że są masowo wykorzystywane nie tylko przez cywili, ale także wojsko, służby czy też polityków. Komunikatory mają przewagę nad zwykłymi telefonami, iż są szyfrowane E2E (end 2 end) co zapewnia wysokie bezpieczeństwo. Oczywiście nie należy obdarzać ich bezgranicznym zaufaniem jednak są na pewno bezpieczniejsze niż telefony. Mają one jeszcze jedną cechę, która powoduje, że są chętniej wykorzystywane mianowicie w odróżnieniu od telefonów, które są w miarę proste do namierzenia (stacje bazowe BTS) osoby korzystające z komunikatorów są trudniejsze do zlokalizowania (nie oznacza to, że jest to niemożliwe). Popularność komunikatorów w czasie wojny na Ukrainie jest tak duża, iż stają się one częstym celem ataków cybernetycznych (na szczęście z mizernym skutkiem).

  • relacje live i prawie live (na żywo i prawie na żywo) - To dzięki social mediom widzieliśmy na żywo jak krwawo są tłumione demonstracje w zajętych przez Rosję miastach. Ukraińska armia pokazuje firmy z ataków na rosyjskie czołgi, czy też transportery opancerzone (nie każda jest na żywo, ale bywają i takie). To w social mediach obserwujemy jak bombardowane są miasta czy wioski. To również dzięki social mediom pierwsi dowiadujemy się o zbrodniach na ludności cywilnej popełnionej przez wojska rosyjskie. Nie rzadko te relacje na żywo, często przypadkiem uchwycone przez ludzi pokazywane są we wszystkich telewizjach na świecie. To również za pośrednictwem social mediów dowiadujemy się o sytuacji Mariupola, mamy możliwość zobaczyć również wywiad z dowódcą obrony tego miasta.

  • dokumentowanie zbrodni orasz wyszukiwanie winnych - kolejny obszar gdzie social media stają się niezastąpione. Już teraz ukraińscy prokuratorzy prowadzą śledztwa związane ze zbrodniami wojennymi popełnionymi na mieszkańcach Ukrainy. Zdjęcia i filmy z social mediów są powszechnie używane jako materiał dowodowy, który zostanie wykorzystany w ukaraniu winnych. Kolejną sprawą jest wyszukiwanie sprawców i przedstawianie ich opinii publicznej. To część wojny w sieci. Dzięki powszechności social mediów łatwiej zidentyfikować sprawców zbrodnii, przedstawić ich opinii publicznej, czy dotrzeć do nich i ich rodzin.

  • logistyka - to social media stały się główną platformą logistyczną. Tutaj są organizowane zbiórki pieniędzy, materiałów, czy wyposażenia dla żołnierzy. Powstały wyspecjalizowane zamknięte grupy, gdzie w czasie rzeczywistym żołnierze proszą o konkretne wsparcie, a ono jest błyskawicznie wysyłane we wskazane miejsca. To absolutnie nowy łańcuch dostaw, który nigdy wcześniej nie był wykorzystywany na taką skalę.

  • zjednoczenie społeczeństwa - to ostatni, ale nie mniej ważny punkt służby social mediów. Spowodowały one, że ludzie czują się zjednoczeni i potrzebni. Nawet starszy Pan lub Pani którego wiek nie pozwala na aktywną walkę może przydać się jako jednoosobowa jednostka wywiadowcza, na żywo informująca o zauważonych siłach wroga. To akcje na social mediach pomagały zbierać środki dla obrońców Ukrainy, czy też ratować zwierzęta z terenów zagrożonych. To na zamkniętych grupach koordynowana jest wysyłka pomocy w miejsca, gdzie najbardziej jest ona potrzebna, na tych samych grupach obrońcy mogą prosić o dostawy najpotrzebniejszych materiałów. To wszystko jednoczy i powoduje, że czujesz się potrzebny,  nawet jeśli z różnych powodów nie możesz walczyć w polu. Miliony zjednoczonych, wirtualnych wojowników wykonuje ciężką pracę by pomóc tym, którzy własną krwią bronią Ukrainy. Warto dodać także, że to przekaz z social mediów miał duży wpływ na zjednoczenie się państw zachodnich i presję społeczeństw na rządy by wspierać Ukrainę.

To główne wymienione obszary, gdzie są wykorzystywane social media - my nazywamy je obszarami defensywnymi, bo służą do obrony. Celowo pomijam obszary ofensywne, które są już częścią wspomnianej wcześniej wojny w sieci.
Social media mają jeden słaby punkt, mianowicie musi być zagwarantowany dostęp do internetu.
On jest kluczowy i o niego w ciszy toczy się nie mniej zaciekła wojna niż ta przy użyciu wojska.
Utrzymanie infrastruktury, która umożliwia dostęp do sieci jest absolutnym priorytetem Ukrainy i jej sojuszników.
Już teraz śmiało możemy powiedzieć, że jednym z cichych bohaterów tej wojny jest internet Starlink.
Nie można sobie wyobrazić lepszego momentu na pojawienie się tego sprzętu niż wojna na Ukrainie.
Mobilny, zasilany z rożnych źródeł, ciężki do namierzenia i jeszcze trudniejszy do zakłócenia okazał się być wprost niezastąpiony.

Podsumowując mój wpis, stawiam kontrowersyjną tezę, że to social media pomogły Ukrainie przetrwać zwłaszcza w początkowej fazie wojny.
Zdaję sobie sprawę, że wiele osób może w tej chwili się ze mną nie zgadzać, ale proponuję mały eksperyment.

Wyobraźmy sobie, że ta wojna wybucha w czasach, gdzie była tylko telewizja, radio i telefonia stacjonarna.
Wszystkie trzy media łatwo wyłączyć lub zniekształcić przekaz pokazywany w nich (wystarczy włączyć rosyjską telewizję by wiedzieć, co mam na myśli).
Nikt nie wiedziałby, co się dzieje.
Telewizja rosyjska mogłaby nadawać, że Kijów jest zdobyty, a Prezydent Ukrainy uciekł z Kijowa, więc wojna jest bez sensu i należy się poddać.
Telewizja pokazywałaby obrazy jak wojsko rosyjskie jest witane kwiatami na ulicach, nikt do nich nie strzela, a wojsko Ukrainy masowo się poddaje.
Radio miałoby podobny przekaz, a telefony zostały odcięte.
Wszystko to powoduje, że część mieszkańców Ukrainy ucieka, a reszta ze smutkiem się poddaje, uznając, że to prawda gdyż nie ma jak zweryfikować podawanych informacji.

Nie jest trudno sobie coś takiego wyobrazić.
Rosjanie próbowali wprowadzić taki scenariusz, upowszechniając informując na początku wojny, że Prezydent Ukrainy uciekł do Polski.
W odpowiedzi Prezydent Zelenski niezwłocznie, za pomocom social mediów informował, że jest w Kijowie i nigdzie się nie wybiera, pokazując się na tle charakterystycznych budynków Kijowa.


Pisząc ten artykuł nie wiem jak i kiedy wojna się zakończy, ale wiem, że jednym z wygranych już są social media i wolny dostęp do internetu.
Bez nich ten konflikt mógłby już dawno się zakończyć i to nie tak jakbyśmy wszyscy chcieli.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Uwaga na czerwonych-czyli Red Team w akcji

Przyszłość ochrony fizycznej (czy taka jest?)